PLAY-OFF: Pierwsza porcja pierników pożarta!

PLAY-OFF: Pierwsza porcja pierników pożarta!

Czarne Pantery pożarły pierwszą porcję toruńskich pierników, wygrywając w pierwszym meczu ćwierćfinału w hali rywala 90:87. Ten mecz miał wielu bohaterów, ale zdecydowanie największe słowa uznania należą się kochającym play-off weteranom – Blassingame’owi i Cesnauskisowi. W serii do trzech zwycięstw prowadzimy 1:0 i tym samym wywalczyliśmy sobie przewagę własnego parkietu.

Rewelacyjnie weszliśmy w spotkanie, kiedy czarni_slupsk Blassingame pokazywał, że to jest właśnie jego ulubiony czas. Nasz generał co chwilę wysyłał buziaki dla torunian po kolejnych celnych rzutach – po trójkach jego i Seweryna w czwartej minucie meczu było już 14:5. Po przerwie dla trenera Polskiego Cukru Jacka Winnickiego i wprowadzeniu Markeith’a Cummings’a gospodarze odżyli. Rezerwowy poprowadził swój zespół do serii 10:0 i Twarde Pierniki wyszły na prowadzenie 31:30. „Play-off mode” Blassingame’a oraz dobra postawa podkoszowych pozwoliły nam jednak odzyskać przewagę i prowadzić do przerwy 50:43.

Kibice Energi Czarnych mocno obawiali się trzeciej kwarty, która nierzadko w tym sezonie była dla nas zdecydowanie najsłabszą częścią gry. Nie inaczej było tym razem. Dopóki z dystansu trafiał Surmacz, kontrolowaliśmy grę, ale w końcu inicjatywę przejęli gospodarze. Grali pewniej i bardziej zdecydowanie, a punktowali głównie Denison, Wiśniewski i Gibson. Pięć punków z rzędu Tomka Śniega zmniejszyło straty do zaledwie punktu, a po chwili trójkę dołożył Wiśniewski i już przegrywaliśmy. Na domiar złego popełnialiśmy koszmarne straty (3 razy kroki wysokich w 1,5 minuty!).

Trzypunktowa strata przed ostatnią kwartą nie była jednak znacząca. Decydująca część meczu od razu objawiła ogromne zaangażowanie zawodników obu drużyn, walka toczyła się na każdym centymetrze parkietu, a prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Każde posiadanie piłki mogło okazać się najważniejszym w meczu. Często nie sprzyjało nam szczęście i torunianie mieli wiele okazji do ponawiania akcji, ale nasza defensywa przynosiła efekty i nie zdobywali wielu punktów.

Przełamanie nastąpiło w połowie kwarty, kiedy sprawy w swoje ręce wzięli Blassingame z Cesnauskisem. Do końca meczu, oprócz dwóch rzutów wolnych Mbodja, punktowali tylko nasi doświadczeni obwodowi! Najpierw Generał Kaszanka przywrócił nas na prowadzenie 84:79, ale 4 pkt. z rzędu zdobył Denison. Najważniejszy rzut meczu trafił jednak Cesnauskis, kiedy to na 28 sekund przed końcem charakterystycznie dla siebie, z kolanka umieścił piłkę w koszu (86:83). W kolejnej akcji przy rzucie z daleka faulowany był Cummings, odsyłając z 5 faulem JBlassa na ławkę. Na szczęście nadepnął na linię i otrzymał tylko dwa (skuteczne) wolne. W wojnie nerwów niezawodny był Cesnauskis, który pewnie trafił cztery razy z linii, a rzuty na dogrywkę Michalaka zostały zatrzymane przez naszą obronę.

Naszym najlepszym zawodnikiem był oczywiście Blassingame, autor 24 pkt., 4 zb. i 4 as. Cesnauskis i Mbodj dołożyli po 11 pkt., 7 asyst miał Harper, a Surmacz aż 10 zb. Bardzo ważna dla zwycięstwa była postawa naszych graczy w walce pod koszami, gdzie udało nam się wygrać zbiórki aż 46:30. W Polskim Cukrze pierwsze skrzypce grali rezerwowi, potwierdzając, że torunianie dysponują bardzo szerokim i wyrównanym składem. Denison, Cummings, Śnieg i Sulima zdobyli w sumie aż 55 z 87 pkt. zespołu.

- To jest play-off, najważniejszy moment sezonu. Nikt nie chce przegrywać ani tym bardziej jechać do domu. W sezonie regularnym możesz starać się udoskonalać swoją grę, zmieniać różne ustawienia, ale teraz trzeba wcisnąć gaz w podłogę i gnać pełną prędkością. Wszystko jest możliwe, musimy ograniczyć nasze straty i po prostu grać dobrą koszykówkę – mówił po meczu bohater naszego zespołu czarni_slupsk Blassingame.

Mecz nr 2 rozegrany zostanie w Toruniu już w sobotę (30 kwietnia) o godz. 19.00. Bezpłatna transmisja dostępna będzie na IPLA.tv i PolsatSport.pl.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."