RELACJA: Energia nam sprzyja

RELACJA: Energia nam sprzyja

Energa Czarni jako pierwsi w tym sezonie zdobyli halę w Kutnie! Nasi koszykarze po bardzo wyrównanym meczu, w którym musiel radzić sobie bez dwóch podstawowych graczy, pokonali świetny w tym sezonie Polfarmex 79:77. Z powodu awarii zasilania w hali spotkanie zakończyło się kwadrans po godz. 23, ale w końcówce to nam sprzyjało szczęście.

To był bardzo ciekawy, wyrównany i zaskakujący mecz. Z powodu kontuzji Cheikh’a Mbodj’a w pierwszej piątce Energi Czarnych pojawił się debiutujący w tym sezonie Bryan Davis, który już od pierwszych minut musiał zmagać się ze statystycznie najlepszymi podkoszowymi TBL. Radził sobie naprawdę nieźle, raz po raz blokując rywali i zbierając piłki po ich niecelnych rzutach. W tym spotkaniu zdobył on imponujące 11 pkt., 8 zb. i 5 bloków, choć tych ostatnich kutnowscy statystycy chyba nieco mu poskąpili.

W ataku ciężar gry wzięli na siebie Folarin Campbell (ale trafiał tylko spod kosza), Jarosław Mokros i czarni_slupsk Blassingame, po których akcjach na początku prowadziliśmy aż 14:2. Czas dla trenera gospodarzy przyniósł jednak piorunujące efekty. Polfarmex zanotował serię 9:2 i błyskawicznie wyrównał wynik, a po trójkach Wołoszyna i Zyskowskiego to rywale przejęli inicjatywę. Nam niewiele się układało. Nasze akcje ofensywne co chwilę były przerywane błędami kroków czy wyprowadzeniem piłki na aut. Doskonale zbierający rywale nie ułatwiali nam zadania i w grze utrzymywaliśmy się w zasadzie tylko trójkami Blassingame’a i Mokrosa. Seria 7:0 na koniec drugiej kwarty pozwoliła nam jednak wyjść na minimalne prowadzenie.

Zamiast 15 min. przerwy, obie drużyny miały znacznie dłuższy odpoczynek, ponieważ w hali w Kutnie zabrakło zasilania. Po przymusowej, dodatkowej rozgrzewce, to my mieliśmy więcej energii. Mimo że trójką kwartę otworzył Parker, później na parkiecie dominowali Energa Czarni. Szybko odzyskaliśmy prowadzenie i zbudowaliśmy sobie nawet ośmiopunktową przewagę. Aż przyszła decydująca część meczu, w której mogliśmy stracić wszystko, na co tak mocno pracowaliśmy.

Przez jej pierwsze pięć minut mieliśmy na swoim koncie zaledwie punkt z linii rzutów wolnych, a także masę błędów i strat. Kevin Johnson z kolei nie miał sobie równych i raz po raz zadawał nam skuteczne ciosy. Jednak wydawało się, że opanowaliśmy sytuację, gdy w końcu udało nam się wykonać dwie skuteczne akcje z rzędu i było 76:71 na niecałe 2 min. przed końcem. Wtedy kolejne swoje trójki trafili Johnson i Zyskowski, a o czas musiał prosić trener Kairys.

Po wznowieniu bardzo trudny rzut z półdystansu trafił Davis i wróciliśmy na jednopunktowe prowadzenie. Nasza dobra akcja w obronie zakończyła się zbiórką i Polfarmex musiał faulować. Niestety Blassingame trafił tylko raz i przed gospodarzami otworzyła się kolejna szansa na zwycięstwo. Parker efektownie wbił się pod kosz, ale pomylił się przy broniącym Davisie i odzyskaliśmy piłkę na 2,5 sek. przed końcem. Wznawiając z autu Blassingame podał niemal w ręce rywalom i Parker miał kolejny rzut decydujący o losach meczu - na szczęście z połowy boiska także nie był skuteczny i to my mogliśmy cieszyć się z bardzo ważnej wygranej.

Polfarmex - Energa Czarni 77:79 (29:26, 13:17, 17:24, 18:12)

Polfarmex: Johnson 20, Fraser 19, Zyskowski 18, Parker 9, Wołoszyn 5, Gabiński 3, Bartosz 2, Jarecki 1, Grochowski, Malczyk.

Energa Czarni: Blassingame 18 (4 as.), Mokros 15 (7 zb.), Campbell 12, Davis 11 (8 zb., 5 bl.), Cesnauskis 8, Borowski 7, Śnieg 6, Seweryn 2.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."