2018-01-03 18:30
PGE Turów Zgorzelec

82

Zgorzelec

81

Energa Czarni
Słupsk
  • 25:22 1kw
  • 15:33 2kw
  • 28:14 3kw
  • 14:12 4kw

Przerwać passę porażek i ze zwycięstwem wejść w nowy, 2018 rok – z takim założeniem pojechaliśmy do Zgorzelca. Od zawsze spotkania Czarnych Panter z Turami dostarczały kibicom wielu emocji – nie inaczej miało być tym razem.

Środowy pojedynek trafieniami otworzyli kapitanowie obydwu drużyn – najpierw dwa punkty  dla Turowa zdobył Bartosz Bochno, a już w następnej akcji odpowiedział mu kapitan Czarnych Panter - Łukasz Seweryn. Lepszy początek meczu zanotowali Czarni - Drew Brandon, po wcześniejszych punktach Justina Wattsa, efektownym wsadem wyprowadził gości na czteropunktowe prowadzenie. Kolejne trafienie zanotował Bochno, lecz następną akcję znów wsadem zakończyły Czarne Pantery – tym razem ze świetnej strony pokazał się Lauris Blaus. Wraz z upływającymi minutami pierwszej kwarty inicjatywę zaczęli przejmować gospodarze – najpierw Rod Camphor wyprowadził zgorzelczan na prowadzenie, a po chwili następną serią przewagę Turowa do czterech punktów  powiększył Cameron Ayers. Czarne Pantery po „trójce” Piotra Stelmacha doprowadziły do remisu, ale to jednak gospodarze byli górą po pierwszej kwarcie. Wynik na 25:22 ustalił wychowanek Czarnych – Kacper Borowski.

Drugą kwartę rozpoczął trafieniem z dystansu Mantas Cesnauskis.  Świetnie dysponowanemu duetowi Artis-Brandon godnie czoła stawiali gracze trenera Claxtona nie pozwalając na powiększenie przewagi. Jednak na niecałe cztery minuty przed końcem kwarty Justin Watts po raz kolejny wyprowadził Czarne Pantery na prowadzenie, kórego nie oddaliśmy już do końca pierwszej połowy. Świetne wejście zaliczył Łukasz Bonarek, a seryjnie, jak natchniony trafiał Drew Brandon, który celnym rzutem z dystansu ustalił wynik pierwszej połowy na 55:40.

Fatalna trzecia kwarta była mankamentem Czarnych w ostatnich kilku meczach i nie inaczej było tym razem. Po punktach Waldowa serię punktową zanotował Kacper Borowski. Po chwili z dystansu przymierzył Camphor, a kolejne pięć punktów dorzucił Ayers.  Po stronie Czarnych pojedyncze trafienia zaliczyli Watts, Wall, Artis i Blaus, jednak zupełnie nie zmieniły one obrazu gry wyglądających w tym fragmencie na kompletnie bezradnych podopiecznych trenera Marka Łukomskiego. Trzecią kwartę spotkania Czarne Pantery zakończyły z tylko jednopunktową zaliczką.

Na początku czwartej kwarty chwile spokoju wydawało się zapewnili Brandon i Cesnauskis powiększając punktową zaliczkę do sześciu punktów. Następne akcje to jednak popis graczy Claxtona – dwa punkty zanotował popularny Boro, po trójce dorzucili Camphor i Balmazovic i to gospodarze po raz pierwszy od dłuższego czasu znów cieszyli się prowadzeniem. Rezultat wyrównał dwojący się i trojący Brandon, ale kolejne trzy punkty Kacpra Borowskiego znów wyprowadziły zgorzelczan na prowadzenie. Na nieco ponad dwie minuty przed końcem arcyważną dla losów tego spotkania „trójkę” trafił kapitan gospodarzy – Bartosz Bochno. Kapitan Czarnych nie pozostał jednak dłużny – Sewi również przymierzył z dystansu.  Na dwadzieścia sześć sekund przed końcową syreną nieudanie na remis z dystansu przymierzył Stelmach, ale piłka szczęśliwie wpadła w ręce Justina Wattsa, który przywrócił nadzieję Czarnych Panter na korzystny rezultat. Po wybronionej akcji gospodarzy trzykrotnie faulowany był Dominic Artis, ale ze względu na małą liczbę fauli gospodarzy w tej kwarcie- żadne z przewinień nie zakończyło się na linii rzutów osobistych. Na trzy sekundy przed końcem rozpaczliwego rzutu „na zwycięstwo” nie trafił Dominic Artis i dwa punkty pozostały w przygranicznym mieście.

Rod Camphor zdobył dla gospodarzy meczu 19 punktów i  4 asysty, a Kacper Borowski 17 punktów i 6 zbiórek. Wśród Czarnych wyróżniał się Drew Brandon z 18 punktami, 10 zbiórkami i 3 asystami.

Niestety nowy rok witamy z kolejną wyjazdową porażką. Po raz kolejny nie obroniliśmy zaliczki z pierwszej połowy i niestety po raz kolejny schodzimy z parkietu, jako pokonani. Następne spotkanie rozegramy w środę – 10 stycznia o godzinie 18.15. W tym szczególnym dla każdego kibica Czarnych dniu – rocznicy śmierci  Przemka Czai, podejmiemy na własnym parkiecie Asseco Gdynia. Zapraszamy!

Adam Krasnoborski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."