2017-11-08 19:00
King Szczecin

96

Szczecin

83

Energa Czarni
Słupsk
  • 29:21 1kw
  • 51:48 2kw
  • 73:66 3kw
  • 96:83 4kw

Za nami kolejny ligowy mecz. I tym razem musieliśmy uznać wyższość rywali, ale...
Do meczu w przystąpiliśmy z brakiem kontuzjowanego Justina Wattsa, który doznał niegroźnego urazu podczas meczu z Polskim Cukrem Toruń. W jego miejsce w pierwszej piątce pojawił się Daniel Wall.

Pierwszą kwartę trafieniem za trzy punkty otworzył kapitan Czarnych - Łukasz Seweryn. Następnie celnym wsadem i dwoma rzutami z półdystansu popisał się wszechstronny C.J. Aiken. Po stronie rywali skutecznością błyszczał Tauras Jogėla, jednak to po kolejnych trafieniach z dystansu Sewiego i Łukasza Bonarka, przy stanie 12:15 dla Czarnych Panter do wzięcia czasu zmuszony został trener gospodarzy - Mindaugas Budzinauskas. Przerwa w grze wybiła słupszczan z rytmu – na akcję 2+1 Paliukenasa, celne osobiste Mateusza Bartosza oraz trafienie z dystansu Łukasza Diduszko odpowiedizeliśmy tylko dwoma punktami Łukasza Bonarka i teraz to trener Marek Łukomski zmuszony był do przerwania gry. Wytyczne trenera nie zmieniły jednak obrazu gry i po celnych osobistych Sebastiana Kowalczyka gospodarze wyszli na największe dotychczas – dwunastopunktowe prowadzenie.  Wsad Aikena i punkty po kontrze Mantasa Cesnauskisa zmniejszyły stratę – wynik po pierwszej kwarcie 29:21.

Drugie dziesięć minut to festiwal trafień niesionych głośnym dopingiem niezawodnych kibiców Czarnych. Najpierw trzy razy zza łuku celnie przymierzył Łukasz Seweryn - następnie dwukrotnie swoją firmową „trójką” w kontrze popisał się bardzo aktywny w drugiej kwarcie Cesnauskis. Po rzucie Dominica Artisa na nieco ponad dwie minuty przed końcem połowy Czarni wyszli na czteropunktowe prowadzenie. Jednak kilka prostych błędów gości bezlitośnie wykorzystanych przez Sebastiana Kowalczyka sprawiło, że to podopieczni trenera Budzinauskasa schodzili na przerwę z korzystnym rezultatem – 51:48.

Trzecia kwarta to popis zespołowej gry gospodarzy – po raz kolejny Czarnym bardzo dali się we znaki Jogėla i Kowalczyk – przypomniał o sobie również dobrze znany słupskim kibicom Paweł Kikowski. Po naszej stronie dwoił się i troił Dominic Artis (14 pkt w tej kwarcie), jednak to nie przeszkodziło Kingowi w powiększeniu przewagi i na ostatnią kwartę gospodarze wchodzili z siedmiopunktową zaliczką – 73:66. Pierwsza minuta ostatniej części spotkania to następne punkty Kikowskiego oraz celny wsad Jogėli wyprowadzający gospodarzy po raz kolejny na ponad dziesięciopunktowe prowadzenie, którego mimo kilku efektownych akcji C.J Aikena i celnej trójki Mantasa, szczecinianie nie oddali już do końca meczu.

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Tauras Jogela, który zdobył 28 punktów i zebrał pięć piłek. Sebastian Kowalczyk dołożył do tego 21 punktów i 12 asyst. Po stronie Czarnych Panter najwięcej punktów zdobyli C.J. Aiken (18 pkt i 14 zb.) oraz Dominc Artis (18 pkt i 8 as). Na uwagę zasługują również dobre występy Łukasza Seweryna (15 pkt, 5/7 za trzy) oraz Mantasa Cesnauskisa (17 pkt).
Gospodarze tym meczem przerwali serię trzech porażek z rzędu. Czarni, osłabieni brakiem Justina Wattsa, mimo szóstego zawodnika na trybunach w Szczecinie nie zdołali odnieść pierwszego wyjazdowego zwycięstwa w tym sezonie.

Kolejne spotkanie rozegramy w najbliższą środę – w słupskiej "Twierdzy Gryfia" podejmiemy Trefl Sopot. Na to spotkanie zapraszamy Państwa już dziś – to Wasz – najlepszych w Polsce kibiców doping wznosi nas na wyżyny umiejętności, a wsparcie, które czujemy przy okazji każdego meczu dodaje nam sił, gdy wydaje się, że zaczyna ich brakować! Liczymy, że nie inaczej będzie w kolejnym meczu. Po raz kolejny zróbmy piekło!

Adam Krasnoborski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."