2017-12-01 18:15
Energa Czarni

78

Słupsk

97

Polpharma Starogard Gdański
Starogard Gdański
  • 24:26 1kw
  • 26:23 2kw
  • 15:23 3kw
  • 13:25 4kw

Są w życiu takie momenty, gdy kibic koszykówki może skoncentrować się tylko na tym, co dla niego najważniejsze. Na bok odchodzą wszystkie pozasportowe problemy, a Ci, którzy są w pełni świadomi tego, co to znaczy być Czarną Panterą i mimo wszelkich przeciwności chcą nią być, stają do kolejnej batalii. W piątkowe popołudnie, po dwutygodniowej przerwie nasi wojownicy po raz kolejny podjęli walkę o bardzo cenne ligowe punkty. Przeciwnikiem – Polpharma Starogard Gdański.
To moment na opisanie pierwszej akcji meczu, ale ta rozegrała się jeszcze przed podrzutem piłki przez sędziego. Oto armia Kociewskich Diabłów, która bardzo licznie stawiła się wspierać swoją drużynę w Słupsku pokazała to, co w kibicowaniu najpiękniejsze – jedność, braterstwo. Bo gdy meczowy doping kibice rywali rozpoczynają gromkim „Czarnuchy nigdy nie zginą”  to brakuje słów, by wyrazić to, co czuje. Niejedno zatkane gardło, rosnące serce, może nawet wzruszenie, a na pewno wdzięczność - to uczucia, które poczuliśmy w tym momencie, gdy ręce nam same składały się do oklasków. I to zasłużone oklaski otrzymaliście. Gromkie. Na stojąco. Dziękujemy Wam Kociewskie Diabły za wsparcie i za świetny doping w hali Gryfia! Do zobaczenia w następnym sezonie!

Pierwsze punkty dla Czarnych Panter zdobył powracający po kontuzji Justin Watts. Jego bardzo energiczne wejście, skuteczne penetracje, ofiarne akcje po obu stronach parkietu Daniela Walla, Laurisa Blausa oraz spryt i opanowanie Dominica Artisa bardzo szybko wyprowadziły Czarne Pantery na kilkupunktowe prowadzenie. Po kolejnych efektownych akcjach Wattsa i Artisa, przy stanie 19:12 o czas poprosił trener gości – Milija Bogicevic. Po krótkiej przerwie na parkiecie pojawił się łączony jeszcze niedawno z Czarnymi, dobrze znany słupskim kibicom Piotr Dąbrowski, który przywitał się z halą Gryfia celnym rzutem z dystansu. Po stracie piłki bardzo ofiarnie kontrę próbował przerwać Mantas Cesnauskis, co skutkowało jednak faulem niesportowym, który w ostatecznym rozrachunku dostarczył gościom sześć punktów. Thomas Davis dołożył trzeci celny rzut z dystansu Kociewskich Diabłów z rzędu i to goście wyszli na pięciopunktowe prowadzenie. Na skuteczną akcję Fliegiera akcją 2+1 odpowiedział Łukasz Bonarek, a z półdystansu wynik po pierwszej kwarcie ustalił Mantas Cesnauskis - 24:26.

Początek drugiej połowy to duża aktywność obwodowych Czarnych. Skuteczne akcje Wattsa, Artisa i Brandona pozwoliły na ponowne wyjście na prowadzenie. Czarne Pantery – szybkie i drapieżne – bezlitośnie w tym momencie meczu wykorzystywały kolejne kontrataki. Ukoronowaniem tego fragmentu było podanie Dominica Artisa nad kosz, gdzie Justin Watts dobrze wiedział, co zrobić z piłką – efektowny alley oop i to gospodarze są znów na pięciopunktowym prowadzeniu. Polpharma jednak nie złożyła broni – po skutecznych akcjach Fliegiera, Milovanovicia i  Thomassona goście znów wyszli na prowadzenie. Trójkę dorzucił Mantas Cesnauskis, a autorem kolejnej akcji na miano TOP 10 kolejki został Drew Brandon. Na efektowne zagrania słupszczan odpowiedział Tanksley i na 8 sekund przed końcem pierwszej połowy o czas na rozrysowanie akcji poprosił trener Marek Łukomski. Gdy Łukasz Seweryn na sekundę przed syreną dostaje piłkę na dalekim półdystansie, kończy się to zazwyczaj charakterystycznym szelestem piłki o siatkę w koszu rywali – nie inaczej było w tym wypadku. Po pierwszej połowie 50:49 dla Czarnych Panter.

Drugą połowę punktami otworzył Lauris Blaus – wtórował mu Justin Watts, ale mimo dwóch skutecznych akcji gospodarzy to goście mieli większą łatwość w zdobywaniu punktów – celnie rzucali Szymański, Thomason Davis oraz Bojić, a trener Łukomski był zmuszony do poproszenia o przerwę na żądanie. Słowna reprymenda od trenera dobrze podziałała na gospodarzy, którzy po trójce Artisa, dobrych akcjach Blausa i Brandona po raz kolejny wyszli na prowadzenie. Wraz z upływem kolejnych minut co raz bardziej do głosu dochodzili jednak rywale. Thomas Davis zakończył celną „trójką” trzecią część meczu wyprowadzając gości na najwyższe dotychczas, siedmiopunktowe prowadzenie – 65:72. Szeroka ławka i ciągła rotacja pozwoliła trenerowi Bogiceviciovi na zachowanie sił najważniejszych zawodników na ostatnie minuty, co mimo nieustannego dopingu niezawodnych kibiców było sposobem na Czarne Pantery. Była walka, ambicja, zrywy, ale brakowało skuteczności. Kociewskie Diabły bezlitośnie wykorzystały zmęczenie gospodarzy z minuty na minutę powiększały przewagę nad Czarnymi Panterami. Mecz zakończył się wynikiem 78:97.

Najwięcej punktów po stronie gospodarzy zdobyli Dominic Artis (18) oraz Justin Watts (16). Po stronie gości największy dorobek punktowy zanotowali Ameen Tanksley (18pkt) oraz Thomas Davis (19pkt).

Mimo świetnego dopingu na trybunach i zażartej batalii na parkiecie niestety znów nie daliśmy rady wywalczyć dwóch punktów. Dziękujemy Wam po raz kolejny za obecność i świetny doping. Za to, że zawsze można na Was liczyć. Następny mecz rozegramy 13 grudnia w Dąbrowie Górniczej z miejscowym MKSem, a już trzy dni później, za miedzą, rozegramy mecz, o którym pewien słupski Jagiełło mawiał „Możemy przegrać wiele, ale nie ten mecz, nie DERBY POMORZA!”. Do zobaczenia!

Adam Krasnoborski
 

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."