2017-12-30 18:00
Rosa Radom

91

Radom

78

Energa Czarni
Słupsk
  • 19:17 1kw
  • 29:21 2kw
  • 23:16 3kw
  • 20:24 4kw

Ostatni mecz trudnego, 2017 roku Czarni rozegrali w Radomiu, gdzie zmierzyli się z faworyzowanym w tym pojedynku zespołem Rosy Radom. Mimo, że oba zespoły w ligowej tabeli różni bardzo wiele, podobnie różne są cele na obecny sezon – Czarne Pantery nie zamierzały w tym meczu tanio sprzedać skóry i praktycznie do ostatniej minuty ważyły się losy sobotniego pojedynku.

Mecz z dużym impetem rozpoczęli goście, wzmocnieni debiutującym w roli pierwszo-piątkowego gracza wychowanka – Piotra Powidła. Bardzo aktywny, szczególnie na początku pierwszej kwarty był Justin Watts. Po jego trzypunktowym rzucie, który otworzył konto punktowe Czarnych w tym pojedynku goście wyszli na minimalne prowadzenie, które utrzymywało się przez większość pierwszej kwarty.

Warte podkreślenia są również dwie akcje z rzędu doskonale znanego w Radomiu Łukasza Bonarka, który dwukrotnie przymierzył „za trzy”. Po stronie gospodarzy odpowiedzialność za wynik wziął na swoje barki Michał Sokołowski i to głownie za jego przyczyną Czarne Pantery w pierwszej kwarcie nie mogły skutecznie powiększyć przewagi nad rywalem. Na nieco ponad trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty z dystansu na remis trafił Auda, trzy punkty dorzucili również Sokołowski i Zegzuła i mimo trafień Piotra Stelmacha i Drew Brandona to gospodarze po pierwszej kwarcie schodzili z dwupunktowym prowadzeniem. Początek drugiej części spotkania to walka punkt za punkt, jednak z czasem to gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę. Najpierw swoją drugą celną „trójką” popisał się Filip Zegzuła, a po dwupunktowych odpowiedziach Brandona i Daniela Walla z dystansu trafił Igor Zajcew. Po kolejnej celnej trójce gospodarzy, tym razem z rąk Kevina Puntera Rosa odskoczyła na siedem oczek, ale również trójką odpowiedział kapitan Czarnych Panter- Łukasz Seweryn. Po skutecznych akcjach Puntera, Szymańskiego i Audy, mimo punktów Laurisa Blausa i Justina Wattsa na niespełna trzy minuty przed końcem drugiej kwarty przewaga Rosy osiągnęła po raz pierwszy w tym meczu wartość dwucyfrową. Po kilku świetnych akcjach Dominica Artisa zaliczka punktowa gospodarzy chwilowo zmalała, ale po kolejnym trafieniu Zajcewa i „trójce” dominującego w pierwszej połowie na boisku Michała Sokołowskiego Czarni schodzili na przerwę po drugiej kwarcie gorsi o dziesięć punktów.

Trzecia kwarta to popis zespołowej gry gospodarzy, którzy raz po raz obnażali dziury w zespołowej obronie zespołu trenera Łukomskiego. Trafiali Auda, Punter, Zajcew i Szymański. Po punktach tego ostatniego, na niespełna dwie minuty przed końcem kwarty goście wyszli na najwyższe dotychczas – dziewiętnastopunktowe prowadzenie. Wśród Czarnych Panter wynik próbowali ratować punktami Mantas Cesnauskis i Piotr Stelmach, ale wystarczyło to jedynie na zmniejszenie strat do siedemnastu oczek. Wynik po trzeciej kwarcie - 71:54. Przy takim wyniku wśród fanów zgromadzonych na hali MOSiR próżno było szukać takich, którzy widzieli jeszcze szansę dla Czarnych, jednak miano Czarnej Pantery zobowiązuje do walki do końca i nie inaczej było tym razem. Sygnał do ataku dał Mantas Cesnauskis trafieniem z dystansu po zespołowej akcji. Trafieniami odpowiedzieli Sokołowski i Zajcew, ale rozluźnienie w szeregach gospodarzy i agresywniejsza defensywa słupszczan dała kilka dobrych okazji do odrobienia strat. Trafili Cesnauskis, Stelmach Artis i dwa razy z dystansu Seweryn. Właśnie po drugiej trójce Sewiego, przy stanie 77:70 widmo wypuszczenia pewnych, jak się wydawało dwóch punktów z rąk zajrzało w oczy trenerowi Kamińskiemu i jego podopiecznym. Dwie skuteczne akcje zaprezentował jednak Daniel Szymkiewicz - punkty dorzucili również Auda i Sokołowski, a każda mijająca sekunda oddalała czarne Pantery od możliwości odrobienia strat. Wszystkie wątpliwości rozwiali najpierw trafiający, mimo faulu Sokołowski, a następnie z dystansu ponownie Daniel Szymkiewicz. Mecz zakończył się rezultatem 91:78.

Najlepszym graczem Rosy był Kevin Punter z 22 punktami, 6 zbiórkami i 4 asystami. Na uwagę zasłużył również Michał Sokołowski, który zanotował 20 punktów, 6 zbiórek i 5 asyst. Piotr Stelmach zdobył dla Czarnych Panter 17 punktów.

Rosie Radom gratulujemy i dziękujemy za gościnę. Dziękujemy także Wam kibice za doping w tym meczu  jednocześnie zapraszając na następne spotkanie, które rozegramy w przygranicznym Zgorzelcu, na PGE Turów Arenie w środę - 3 stycznia o godzinie 18:30.

Adam Krasnoborski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."